Nawożenie w uprawie doniczkowej i glebowej

Troszeczkę zwlekałem ale musiałem jeszcze sprawdzić kilka wątków. Jak już wiecie uprawiam też papryki, pomidory oraz inne warzywka także w uprawie doniczkowej i glebowej. Nie będę się tu znowu produkował i rozpisywał na temat wszystkich nawozów jakie stosuję a odeślę Was do mojego poprzedniego wpisu odnośnie nawożenia w hydroponice gdzie w paru słowach opisałem każdy z nich.

nawozenie w uprawie doniczkowej papryki
Uprawa balkonowa w 4 litrowej donicy

Pewnie zapytacie czego używam? Tylko i wyłącznie nawozów mineralnych. Powiecie, że to chemia? A ja odpowiem, że gadacie bzdury bo czy podacie minerał czy “eko” to roślina i tak wyciąga z tego tylko czyste pierwiastki. N,P, K, Mg, Ca itp. a nawozy mineralne są powtarzalne, z tymi “eko” różnie bywa a tym bardziej z tymi własnej roboty. Przy uprawie w ziemi jest tego znacznie mniej niż w przypadku uprawy hydroponicznej, skupiłem się na takich środkach jak:

  • Canna Terra Vega,
  • Canna Terra Flores,
  • Sensi Cal-Mag Xtra firmy Advanced Nutrients,
  • Asahi SL.

Jeżeli chodzi o same produkty firmy Canna nie będę tu wrzucał po raz kolejny tabeli – odsyłam wszystkich zainteresowanych do samodzielnego przeliczenia pod adresem: https://www.canna-pl.com/growguide. Jedna bardzo ważna uwaga – nawożę co 7 dni, słonecznych lub ciepłych. W sytuacji kiedy pojawiają się chłodne bądź deszczowe dni wtedy przesuwam nawożenie na dzień 14.

Sensi Cal-Mag Xtra stosuję regularnie co 7 dni w postaci oprysku w dawce 2ml/l wody. Opryskuję od góry jak i od spodu liści. Pomaga to w lepszym rozwoju masy zielonej równocześnie zabezpieczając między innymi przed suchą zgnilizną wierzchołkową.

Asahi SL bardzo podobnie, regularnie co 14 dni w postaci oprysku ale niższej dawce 1ml/l wody. Oprysk tylko od góry, który kończę stosować w chwili kiedy pojawi się pierwszy wybarwiony owoc.

Najczęstsze błędy w nawożeniu w uprawie doniczkowej i glebowej:

  • Brak cierpliwości – ludziska, ogarnijcie się troszkę. To, że podamy nawozy nie znaczy, że nasze krzaki będą rosły w oczach. Efekt będzie wtedy kiedy damy sobie i roślinom czas.
  • Brak słońca/światła – podawanie nawozów nie przyniesie efektu kiedy masa zielona waszych krzaczków nie przysposobi odpowiedniej ilości światła. Tylko i wyłącznie wtedy dostarczana jest energia niezbędna do przerobienia całego „pokarmu” podanego do ziemi.
  • Zbyt wczesne nawożenie – jak zawsze wałkuję temat. Nawożenie jest konkretnie związane z etapem wzrostu roślin oraz ilością światła. Kiedy podamy zbyt dużo nawozów w początkowej fazie wzrostu spowoduje to zahamowanie wzrostu bryły korzeniowej. Rośliny po prostu przestaną szukać pokarmu. Nie ma dużych i dobrze owocujących krzaków bez odpowiednio rozwiniętej bryły korzeniowej.
  • Przenawożenie – jest związane z wszystkimi powyższymi punktami. Niektórzy z Was myślą, że kiedy podamy więcej nawozów, częściej to wszystko będzie rosło jak szalone. BZDURY! Wszystkie nawozy są tak dostosowane, że podajemy dokładnie takie dawki jakie zaleca producent. Posłuchajcie mnie, zanim zaczniecie pisać na grupach: „Co się stało moim roślinom?”, „Czy to skutek przenawożenia?” itd. A przepraszam, bardziej profesjonalne nawozy – pisząc o nawozach nie mam na myśli, żadnych biohumusów, pseudo gnojówek z pokrzyw czy bananów.
  • Nawożenie dawkami mniejszymi/większymi od zaleceń producenta – jeżeli na opakowaniu są podane konkretne dawki to znaczy, że mają w czymś oparcie. Może w badaniach? Może w doświadczeniach? Po cholerę chcecie robić inaczej? Jeżeli producent zaleca taką dawkę to taką dawkę stosujemy. Jeżeli zaleca podawanie jej co taki okres czasu – to tak stosujmy. Nie kombinujcie. Odżywianie roślin to nie jest homeopatia.
  • Mieszanie nawozów różnego typu i/lub różnych producentów – nie zalecam stosowania takiej metody. Kiedy macie w domu różne nawozy bądź środki wspomagające rośliny to nigdy, ale to przenigdy nie miesza się ich w jednym roztworze.. Pomiędzy podaniem jednego a drugiego środa polecam odczekać co najmniej 24 godziny.
  • Spalenie roślin – dojdzie do tego kiedy nie zastosujecie się do powyższych punktów plus dołożycie jeszcze nawożenie w samo południe w piękny i upalny dzień. Nawozimy zawsze na wieczór.
  • Odstawienie nawożenia – jeżeli już wdrożyliśmy nawożenie to musimy je stosować regularnie aż do momentu kiedy postanowimy zbierać owoce. Wyobraźcie sobie, że jesteście karmieni pysznościami od młodości i nagle kiedy dochodzicie do siły wieku ktoś zmusza Was do tego żebyście żyli tylko na tym co znajdziecie.. Rozumiem odstawienie nawożenia na 2 tygodnie przed zbiorem owoców. Innych rozwiązań nie rozumiem i nie chce rozumieć.
  • Stosowanie zepsutych nawozów – codziennie czytam pytania na różnych grupach pt. “Na mojej gnojówce z pokrzyw zrobiła się pleśń – czy mogę jej używać do podlewania warzyw?” Nooo jasne, że tak! W domu jak otworzę jogurt i na wieczku jest pleśń to udaję, że jej tam nie ma a jogurcik zjadam ze smakiem. Boże, widzisz – nie grzmisz. Jeśli pleśń pojawiła się na wierzchu to znaczy, że zarodniki są w całości. Po jaką cholerę wprowadzać choroby odgrzybowe do warzyw i owoców, które będziemy jedli?

Podsumowując? Pamiętajcie, że nie ma nikogo kto wie wszystko na temat nawożenia. Osobiście jeżeli mam wybierać nawożenie to zawsze pójdę w nawozy mineralne ze względu na ich powtarzalność i pewność. Jeśli czegoś nie wiecie to lepiej jest napisać i zapytać – bezpośrednio. Nie zalecam wrzucania pytań na grupy na portalach społecznościowych bo pojawi się miliard “znawców” a co jeden to mądrzejszy. A czy Wam pomogą? Nie sądzę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *